Budzę się późno, w domu cisza, za oknem mgła taka, że widać tylko pierwszą linię zabudowy - dalej świat nie istnieje...
Cisza. Nikt nie mówi tak głośno, że aż krzyczy, nik nie skacze po łóżku, nie domaga się bajki, nie...
Przynajmniej nie u nas!
Nasze pociechy są u Dziadków Dzw.
Najpierw przeziębiły się i Kasia została z nimi w domu. A gdy została, to już na dobre.
Musieliśmy prawie wyzdrowiałe maluchy powieźć do dziadków, bo Kasia nie miała siły na nic poza swoim przeziębieniem.
Dziś je zabierzemy.
Wczoraj nie chciały wracać - "sie nie dziwie": PRZED niedzielą?