Dziewczyny co roku mocno się angażują. Dopytują, co my sobie nawzajem sprawiliśmy.

Weronika zrobiła nam prezenty plastyczno-słodyczowe,  zapakowane w prezentowe torebki.

Zosia zapowiedziała, że będzie to coś innego.

Wstała w niedzielę rano, dla Kasi zrobiła kanapki, dla mnie usmażyła jajecznicę,  zaparzyła każdemu inaczej kawę – tak jak lubimy.

Zapakowała to królewskie śniadanie na tacę, postawiła na stoliku obok łóżka i…..iii tylko zapomniała, że trzeba nas obudzić…

Ale zimne też było pyszne jak nie wiem co!