zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 5.2014

Przespałem z gorączką sobotę, więc nie docierały do mnie zachodzące wokół zjawiska.

Pamiętam Weronikę wynoszącą cichaczem z balkonu szpulkę wstążki (czy też ozdobnej nici). Bez kontekstu, wszystko się zlewa.

W niedzielę rano Córki wychodzą ze swego pokoju z torebkami na prezenty (Kasia w kuchni, ja ciągle łóżko).

- Idziesz Tato z nami dać prezent?

- Ale Kasia to nie jest moja mama…

Wyjaśniło się. Weronika zapomniała zabrać prezentu przygotowanego w szkole – zrobiła więc w tajemnicy nowy.

Potem był kościół, zoo tuż za granicą z Ciotką Asią i Kalinką oraz Agą i Łukaszem z córkami.

Łukasz – jedyny facet. Podobno się wykazywał.

Matka jest tylko jedna.

Żeby uczcić ją należycie w niefortunnie przypadającym na ten szczególny dzień wyjeździe na szkolenie, Córka nasza Zofia wstała o godzinie 6 rano i przygotowała Mamie… kanapki na drogę.

Szacunek Córcia, szacunek.

To do wpisu poprzedniego – o wakacjach – który ze świata szkiców przeszedł do rzeczywistości.

To musiał być rok…

 

Morze i plaża.
Szeroka na kilkadziesiąt metrów, ciągnąca się kilometrami piaskownica.
Spełnienie marzeń chyba każdego brzdąca, który choć raz miał w ręku wiaderko i łopatkę.
Spełnienie marzeń chyba każdego rodzica, który z przerażeniem patrzył na zwartość osiedlowych piaskownic.

Weronika nie oddalała się od nas zbytnio (rundka dookoła parawanu) – siedziała bawiąc się w piachu. Nuda…

Zosia miała pomysły i je realizowała.
Poproszona o ugotowanie obiadku (w celu zajęcia czasu) pobiegła do… najbliższej budki z piwem i zapiekankami.
Tam przecież muszą mieć marchewkę do jej zupki!

Weronika w trakcie wyjazdu zaczęła w najlepsze,  hurtowo, ząbkować – wiadomo, co to znaczy dla otoczenia: płacze i wrzaski po nocach, gorączka, ogólnie nie najlepszy nastrój.

Falabanka i cyrk.
Ładna pogoda i pocztówkowa zachody.

Pogrywam z córkami we fleszową grę „Żywioły” (ładny polski mi się układa).
Dziewczyny idą jeść obiad, Weronika na odchodnym zapewnia zostawiając mnie przy komputerze:
- A jak czegoś nie będziesz wiedział, to mnie zawołaj, to ci pomogę Tato.


  • RSS