Ragnarök. I to już 22 lutego.
Nie robię w tym roku planów na wakacje – nie ma sensu. Podobnie jak kilka razy w czasie mego życia…

Co do bloga – mamy tu małe zaległości.

Weronce wyrastają dwie dolne jedynki – tak na stałe. Przy drugim mleczaku potrzebna była pomoc i musieliśmy odwiedzić Ciocię Magdę. Mała była „trochę mocno” przestraszona, gdy zrozumiała wreszcie,  po co siedzi na fotelu. Dzielnie zniosła ekstrakcję.

Rośnie jak nie wiem co.

Zosia też. Jak nie wiem co. Rośnie.

Potrafi też „rzucić tekstem”

O przykryciu ceratą/obrusem starego drewnianego stołu w kuchni:

- Mamo, postępujesz wbrew logice. Przykrywasz takie ładne rzeczy!

Jeszcze jeden cytat:

„Nawet miałeś Tato takie małpiomamie oczy” – to po mojej demonstracji (na spacerze) gorylej mamy idącej z gorylątkami. Dumny byłem.

Trochę nam „pyskuje”, co jest niesamowicie zabawne. Tylko o tym cisza, bo się obrazi ;)