zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 5.2012

dziecka do podjęcia nauki w szkole podstawowej.

III. Dodatkowe spostrzeżenia o dziecku:
(…)Ma dość wolne tempo pracy, kończy często jedna z ostatnich, także długo je na stołówce. (…)

Wolne tempo?
Jakie wolne tempo!
Przecież już nie usypia w trakcie obiadu!

Weronika miała swój dzień. Dosyć chłodny.

Kasia na szkoleniu, więc w trójkę pojechaliśmy pod Teatr Letni.
Werka zniknęła w czeluściach szatni, z Zosią rozsiedliśmy się na widowni, zrobiłem zdjęcia próbne, wyłowiliśmy w tłumie Dziadków Dzw. i „przymachaliśmy” ich do siebie.

Dzieciaki ze Stokrotki występowały na początku.
Najpierw śpiew (nagłośnienie beznadzieja…). Potem tańce.
Drugi występ taneczny to „Kapitańskie Tango” w wykonaniu otoczonego wianuszkiem koleżanek kapitana – i na to czekaliśmy.
Dzieciaki naprawdę samodzielnie wykonały układ.
Werka była bardzo przejęta.
Odebrałem ją – a jakby nie ją. Głowa sztywno uniesiona, dumna i blada. Zażyczyła sobie oglądania dalszych występów.
Dopiero perspektywa lodów „wedle życzenia” pozwoliła wyciągnąć ją z amfiteatru. Po dobrych 2 kwadransach.
Lody – na spacerze wokół Rusałki – szybko ujawniły problem: Werka się wychłodziła i było jej zimno.
Zdążyliśmy tylko na spaghetti i rollo do pizzerii – a potem już pozwoliliśmy małej chorować.

Długi weekend trwał prawie cały tydzień.
We wtorek pojechaliśmy do Dziadków G. I tak do końca tygodnia.
Pogoda: piemkna.

Byliśmy w Barlinku i Przelewicach. Z Joachimem w obydwu, a Żuczkami w drugim przypadku.

W Barlinku atrakcją były takie – jak to się nazywa… Trampoliny?
Dzieciaki przypięte gumami w pasie podskakują wysoko, jak w zwolnionym tempie.
Zadowolone były obydwie (Yo nie chciał).

W Przelewicach były pawie.


  • RSS