zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 3.2010

Słodko

1 komentarz

A kiedy dzień achodzi, dzień achodzi
Idziemy a jagody, a jagody…

Słodko, nie?

No! Pomijając fakt, że przed pół godziny narobiła w rajtki, potem zdjęła je, rozrzucając zawartość po pokoju… ;)

A wcześniej Werka – bo to przecież o Niej mowa – nożyczkami zmieniła sobie odrobinę fryzurkę.
Ale to już znamy od Starszej Siorki, więc nie dziwi.

Wiosna.
I faktycznie: jest wiosna. W nocy była podobno podobnie dodatnia temperatura jak w dzień.
A w dzień – piemknie :)

Sporo przygód spotkało nasze córki przez ostatnie 48h.
Poszukiwanie wiosny
Kino
Impra

Potem więcej.
……
Znaczy nastało „potem”.

Ciotka Monika nabyła lupy, żeby można było Wiośnie zajrzeć… w pierwsze jej przejawy.
Zaopatrzone w ciepłe buty i kurtki z kapturami przed deszczem, Córki nasze – w towarzystwie Ciotek Dzw. – udały się do parku „Kastrowicza”. A w parku – choć deszczowa jeszcze – to już jednak Wiosna.
Sporym ekscesem były… lody. Porcje tak duże, że nawet nasze łasuchy nie dały rady (słodycze w sobotę – dziewczyny nie mogły się nacieszyć ;) )

To było w przeddzień urodzin (piątych już…) Zosi.
Niedzielnym rankiem Ciotki zabrały swoje siostrzenice na poranny seans do kina – „Księżniczka i Żaba”.

A w porze obiadu – goście.
Zaroiło się od samej najbliższej rodziny.

Chyba trzeba nie być Świętą Krową…

Werka przeszła metamorfozę i pozostaje we wspomnianym w poprzedniej notce „pozytywnym nastawieniu”.
Chwile są lepsze i gorsze. Z przewagą tych pierwszych. A doły już nie są tak głębokie.


  • RSS