zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 2.2010

Weronika miała dziś dzień.
No normalnie: bajka.
Od rana do nocy – w dobrym nastroju.

Po powrocie z pracy zastałem DWIE wesołe córki.
Nikt nie marudził i nie jęczał bez powodu, odmowa czegokolwiek nie wywoływała histerii, można było się razem pośmiać i powygłupiać – nawet potańczyć.
To opinia kolejno: Babci Dzw., Kasi i moja.
Aż się pisać chce. I gęba mi się uśmiecha na wspomnienie.
I żeby tak zostało.
Proszę, Córka. Proszę!

Słowem wstępu: Werka ciągle robi awantury: a to jest kotkiem, a to królewną, to znów „kotkiem dziecko”. Zosia też czasem w tym „uczesniczy”.

Z zeszłego tygodnia.
Kasia usypia dziewczyny.
Wpadam na chwilkę do pokoju, siadam obok Werki, której jak zwykle nie chce się spać.
Przynosi mi wieeelką lalkę.
- Cikul!
- No coś Ty! Ja jestem starym koniem, nie przytulam się do lalek.
Salwa śmiechu. Obydwie przez chwilę nie mogą się uspokoić.
Dociera do mnie.

Po pół godzinie, gdy Kasia usnęła z Zosią, Werka pojawia się w drzwiach pokoju.
- Tato, a jakim starym koniem Ty jesteś?
- Jak to: jakim?
- No pjawdziwym?

Ten zeszły.


  • RSS