zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 9.2009

Dziś spała u nas (właściwie to u naszych dziewczyn) Ciotka Pika.
Rano łowi uchem monolog budzącej się Werki:
- Dzie mama? Ce ‚o mamy!
Po czym Werka biegnie do łóżka Zosi i przytula się mówiąc:
- Moja mama!

Wszyscy wczuli się w nowy porządek i od początku września utrzymuje się stan:
Werka to Madzia.
Zosia to Mama.
Mama to Pani.
Tato to Tato.

Madzia…
Pozdrowienia dla Madzi :)

Weronika dziś jest „Madzią”.
- Jestem Madzia! – pokrzykuje.
Sama to wymyśliła – tak też ją nazywamy. Reaguje.
Z dnia na dzień – trzecia córka :)

Zosia jest specem od jedzenia na czas – znaczy… czym dłuuuużeeej, wooolnieej – tym lepiej.
Po obiedzie stwierdzamy, że w sumie niewiele zjadła. Z drugiej strony – nie możemy narzekać.
Przecież nie usnęła…

A czy można usnąć w czasie jedzenia? Można. Tylko koniecznie budząc się należy natychmiast podjąć przeżuwanie ostatniego kęsa. I przełknąć.
I jeść dalej…

A czy można robić kulki z jedzenia?
Niby nie można.
Jednak Zosia potrafi robić kulki nawet z… jabłka.
Dość na dziś ;)

Medycyna

Brak komentarzy

Maluchy były wczoraj na badaniach u alergologa.
Werka jest „czysta”.
Zosia ma swoje alergeny – ale jest już zaopatrzona w odpowiednie środki zaradcze, a nawet zapobiegawcze.

Zosia była też na badaniu u laryngologa – problemy z początku wakacji przeszły – uszy i zatoki są czyste, słuch bez zarzutu.

Ano właśnie. Cieszy się, bo – jak twierdzi – lubi czuć mróz na twarzy.

Lato minęło szybko – udało nam się „wyrwać” na dwa tygodnie nad morze, potem na tydzień na podgoleniowską wieś.

Morze rozleniwia.
Zosia początkowo tapla się przy brzegu, potem wskakuje w pompowane kółko i udaje się na głębszą wodę. Brak świadomości zagrożenia popycha ją na obszary, gdzie dawno straciła kontakt z gruntem. Trzyma się kółka, macha nogami – pływa.
Weronika jakoś tak „boję się” stwierdza i trzyma się tylko w pobliżu wody.

Nad morzem jesteśmy na „agroturystyce”.
Królik – uciekł do lasu.
Kucyk się znarowił i poniósł dzieciaka – jest na terapii w stadninie koni.
Zostały ryby w stawach -ale one jakoś tak mało kontaktowe dla dzieciaków. I głaskanie leszcza jest takie… fuj! :)

Wieś działa kojąco – ostatni tydzień sierpnia był ciepły i raczej słoneczny – jeszcze można się było popluskać w balii na podwórku (dziewczyny znaczy) i pobiegać na bosaka. Przy okazji zjeść jabłko czy śliwkę prosto z drzewa.
Wsi spokojna, Wsi wesoła! Tylko Ty, Biedo – czego tam szukasz?

Lato minęło szybko i przyszło nam dostarczyć starszą do przedszkola.
Poszła bez pożegnań i zwyczajowych uścisków – ciekawa była, jak będzie w tej II-giej grupie.


  • RSS