zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 3.2009

No trzeba w końcu napisać ;)

Wracamy autem od Dziadków Dzw.
„Kadzę” dziewczynom:
- Skąd my Mamo mamy takie dwie super córeczki?
- Takie się urodziłyśmy, Tato – pada z tyłu odpowiedź.

Zosia za tydzień kończy cztery lata…

Kasia poszła z Werką do pokoju.
Jest 23:00.
Kasia pada ze zmęczenia. Werka „kwitnąca”.
Najpierw na prośbę Kasi przynoszę Werce wodę. Butelka z ustnikiem – zamiast smoczka.
- Nie! – mówi mała i kręci głową – nie podoba jej się brak smoczka.
- Albo bierzesz to, albo nic.
Z miną kwaśną – ale ulega. Stary jest upierdliwie konsekwentny – wie, że nie ma co walczyć.
Potem zaczyna „dla zasady” wrzeszczeć – wyjątkowo wkurzającą metodę opanowała – trzeba jej to przyznać.
Nie reaguje już na prośby Kasi.
„Wpadam” do pokoju.
- Werka! Kładż się, ale JUŻ!
- Nie.
- RAZ DWA! – „warczę” i groźnie spoglądam.
Kładzie się. Przykrywam kołdrą.
Odwaracam się do Kasi i wreszcie mogę się po cichu roześmiać.
- I żebym tu nie musiał wracać! – burczę „na odchodne”.
Cisza. Od pół godziny cisza.

Strasznie mnie bawi ta moja groźna „rola”, którą odgrywam czasem przed córami.
Dobrze, że nie znają prawdy :)

Właściwie dziś.
0:30
Zosia, która „padła” po siedemnastej przy oglądaniu bajki, wchodzi do pokoju, oczy błyszczące (może to okulary ;), wyspana…
- Tato, ja już się wyspałam. Jestem głodna.
- Ale ja właśnie usypiam. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Ja chcę spać!
- Ale Tato, ale ja jestem głodna! Zrób mi coś do jedzenia.
Widzę, że nie da rady inaczej.
- A co chcesz jeść?
- Kanapeczki w kropeczki. Albooooooo kanapeczki w ciapeczki…
- Może usmażę Ci pyszne jajeczko? – podrzucam myśl.
- Dobrze – Zofia podchwytuje pomysł.
Wchodzimy do kuchni.
- Tato! Widzę, że MAMY W DOMU PEPSI!
Mało nie padłem na podłogę ze śmiechu. Dałem jej mały kubeczek coli. Była przeszczęśliwa.
Rozbawienie pozwoliło mi usmażyć jajecznicę na maśle i odczekać pół godziny, aż małej uda się ją skończyć.
Nawet nie musiałem jej dopingować (czasem trzeba: gryź, gryź, gryź, połykaj, gryź, gryź, gryź, połykaj, gryź, gryź, gryź, połykaj…)
Potem „puściłem” bajkę i usnąłem.
Nie wiem, co było dalej. Może Kasia coś wie?…


  • RSS