zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 11.2008

W związku z chorobą dziewczyn (i nowym wymiarem pracy Kasi) cała trójka spędza ze sobą dużo czasu.
Skutkiem tego Siostry bardziej się ze sobą „zaprzyjaźniły”. I bardziej potrafią sobie zajść za skórę :)
Weronika z niemałą radochą i błyskiem w oku rozwija swe talenty w porywaniu Zosi tego, czym ta się akurat zajmuje.
Niemało jest jednak przejawów czułości – przytulania i uścisków. 

Dzisiaj była wizyta u lekarza – kontrolna.
Weronika – skierowanie na wymaz z nosa.
Zosia – dalej antybiotyki i zakaz kontaktów z innymi dzieciakami. W płucach nic nie słychać – będzie dobrze.

Wczoraj po południu bylismy na badaniach kontrolnych.
Weronika – coraz lepiej (dziś już prawie nie miała kataru).
Zosia – skierowanie do Wilhelma Conrada R. – szybki rajd do szpitala, fotka, powrót do przychodzni, wynik: zapalenie płuc.
Dobrze, że nie pojechała w tym tygodniu – jak było planowane – do Dziadków G. (zawsze można dopatrzyć się pozytywnej strony, prawda?).

Wpadły, pochłonęły lasagne (przesadzam trochę), odjechały Alfą. Klasa…
 :)

Córki nasze dostarczają rozrywki przybyłym – tańczą, śpiewają, obściskują, podjadają – coraz więcej Ich, coraz mniej nas.

Werka zachwyca tańcem i poczuciem rytmu – nawet ręce są w górze!
Zosia – w podziękowaniu na ozdoby do włosów i niemieckie kalendarze adwentowe – rysuje Moni laurkę. Z kosmitą.

Dochodzi jedenasta, a Kasia dopiero usypia dziewczyny.
No Dzień Dziecka normalnie!

SIA

1 komentarz

Weronika od dawna mówi Zosia – na swój uroczy sposób. My wiemy, że to „Zosia” :)
Wczoraj trochę ją męczyliśmy, żeby to „ZOSIA” powtarzała, bo już słychać „sia”.
Fajnie, nie?

Wczoraj wieczorem pojechaliśmy odebrać
przerobione zimowe buty Zosi.
Nieprzemakalne, z grubym traktorem
- mają wymienioną część podeszwy. Mistrzostwo świata – nawet
kolor wstawki zgadza się z kolorystyką bucika.
Musimy jeszcze
dokupić kapcie do domu (bo w przedszkolu już są) i kto wie –
może za rok będziemy mieli wyprostowane i oczy, i nóżki :)

Operanek

Brak komentarzy

To taki ranek w operze. Dla dzieci.
Świetne pole do obserwacji pociechy w interakcji w grupie – niekoniecznie rówieśniczej, niekoniecznie sobie znanej.

A obserwacje…
Bez skrępowania została solistką – podbiła serca w brawurowym wykonaniu piosenki… jaka to była piosenka…

Wszyscy jesteśmy przeziębieni, osłabieni, często zasmarkani i kaszlący.

Jeszcze wczoraj napisałbym:
„Weronika w późnych godzinach wieczornych uwolniła pawia.
Paw, lecąc eleganckim łukiem nad poręczą łóżka, skierował się ku dywanowi, gdzie miękko wylądował strząsając mokre pióra na bok łóżka i podłogę. Podziwiamy treserkę pawia – pościel została nienaruszona.”

Dziś muszę napisać:
„Weronika w późnych godzinach wieczornych uwolniła pawia.
Paw zagnieździł się w pościeli. Jak nieelegancko…”

Kriss Kross

1 komentarz

Zosia nosi od zeszłego tygodnia kapcie z podklejonymi dodatkowo podeszwami – zalecenie od ortopedy, który odwiedził przedszkole.
To po to, żeby nie było jak w tytule ;)

Przedszkole – już najwyraźniej się tu „zadomowiła” – ciągle jeszcze robi lekki „cyrk” z przytulaniem się przed wejściem do sali, ale robi to raczej w celu wymuszenia uwagi opiekunki – najlepiej, gdy ta weźmie małą na ręce ;)
Zadomowiła się do tego stopnia, że oznajmiła wczoraj Kasi:
- Mamo, ja nie chcę iść, ja MUSZĘ dokończyć rysować!
A była już tylko jednym z dwójki dzieci, których nie odebrali jeszcze rodzice…

Weronika to:
- ma kondycję – w zeszłym tygodniu zostawiona na chwilę sama sobie wdrapała się na krzesełko do karmienia (takie zestawione ze stolika i krzesełka). W weekend widziałem, jak ro robi. To jak dla mnie wejście na 3-metrową konstrukcję. Dzielnie daje radę.

- ma dobrze – ma starszą siostrę. Uczy się. Chodzi z wózkiem dla lalek, w którym wozi miśka. Miśka wielkości pięści. Wozi go o 7-ej rano po drewnianej podłodze. Kułka są plastikowe. Sąsiedzi już się nie skarżą.

- ma trzy zęby w dolnej szczęce i używa ich przeciwko nam. Głównie Zosi. Zosia płacze.

- ma pomysł na życie – WRZESZCZY!!! Ale o tym już było.


  • RSS