zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 10.2008

Wspomnienie z „Pasowania na
Stokrotkę”.

Weronika wędruje po sali. Chodzę za
nią i obserwuję. Luz. Nic się nie dzieje, 0 zagrożeń. Mała
wdrapuje się na ławkę (taką niziutką – pamiętacie z wuefu w
podstawówce?). Czyjeś troskliwe ręce asekurują ją przy tej
czynności. Chwytają i próbują posadzić na ławce.
- Proszę ją zostawić – da sobie
radę. – staram się „odgonić” w miarę uprzejmie jakąś babcię
przedszkolaka.
- Naprawdę? – pada zdziwione pytanie.

Chwilę później inne ręce
asekurują małą. Powtarzam prośbę.

Następne parę chwil.
Weronika
biegnie, wywraca się.
Nic się nie dzieje – sie wywróciło,
sie podniesie, nie?
Bez kwękania Wera podnosi się.
Prawie…
Czyjeś „troskliwe” ręce podnoszą
ją, mimo, że stoję obok i obserwuję sytuację.
Proszę o zostawienie dziecka samemu
sobie.

Rany!!! Trochę wolności dajcie ludzie
tym dzieciakom – przecież nie da się być 100% czasu przy nich,
przy pilnowaniu, żeby się nie wywróciło, wybrudziło,
zasmarkało,… – cokolwiek!

Że zacytuję:
- Spokojnie Ośle. Spokojnie… (Właściwie to mi parafraza wyszła :)

Weronika wrzeszczy

1 komentarz

Czyli bez zmian.

Dziś musiałem ją „własnoręcznie” uśpić – Kasia poza domem.
Zadziałała sprawdzona metoda: 5 minut wrzasku i cisza.

Instrukcja usypiania:
- odczekaj, aż w oczach dojrzysz „melanż” (Ciotka Monika wie o co kamon ;)
- usiądź wygodnie z Weroniką leżącą bokiem na twych rękach
- obejmij ją mocno, żeby nie mogła sie odwracać, ruszać rękoma i nogami
- wytrzymaj pięć minut rozdzierającego krzyku i wściekłej szarpaniny
- zanieś śpiącą do łóżeczka
- odetchnij.

Działa w 100% – o ile nie pozwoli się jej np. na wyswobodzenie dowolnej kończyny – usypianie zaczyna się od nowa.
Taki trochę Samowzbudnik z naszej pociechy. Erg Samowzbudnik :)

Pasowanie

Brak komentarzy

Zosia miała dziś pasowanie na przedszkolaka.
Babcie, dziadkowie, rodzice – tłumnie przybyliśmy (my z Weroniką), żeby podziwiać występ i pasowanie.

Dzieciaki się starały. W większości.
Jakiś chłopiec ciągle pytał (głośno): „To po tej piosence mogę iść do domu?”
Nie mógł :)

Nasza starsza jak zwykle przy próbie robienia jej zdjęć – odwracał się gdzieś albo była przez kogoś zasłonięta. Potem zobaczę efekty starań.

I jedna mała wpadka: na „dyplomie pasowania” (takim zalaminowanym) zostało wydrukowane nazwisko z nie do końca nasze.
Interweniujemy ;)


  • RSS