zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 2.2008

Zebranie

Brak komentarzy

Kasia była na pierwszym zebraniu dotyczącym naszego przedszkolaka.
Pani napisała:
Dziecko spokojne, ułożone, <skreślone> ma swój świat, </skreślone> lubi bawić się sama, malować, układać puzzle, nie sprawia kłopotów wychowawczych. Ładnie komunikuje o swoich potrzebach, raczej samodzielna.
(Trochę pomogłem pani w interpunkcji… ;)

Najbardziej nie lubię „ułożona”.
Jakoś zawsze wiązało mi się to z końmi lub… psami.

Najbardziej lubię to, co skreślone: „ma  swój świat”.
To się ociera o filozofię, Demiurga i monady. I krzesło :)

Młodsza rośnie nam na osobę równie charakterną jak starsza córa.
Niezadowolona kręci głową na „nie” i pokrzykuje.
Donośnie daje wyraz swemu niezadowoleniu.

Babcia G. będąc z nią na spacerze została zaczepiona przez sąsiadkę z klatki obok.
- Muszę zobaczyć, co to za maluch tak głośno krzyczy o dwunastej w nocy! – mówi zaglądając do wózka.

Weronika miała kolejny już raz podcinaną grzywkę.
Tym razem bez płaczu – nawet ją to rozbawiło.
Kasia była zadowolona.

Babcia G. miała pomieszkać u nas dwa dni i poznać/zaprzyjaźnić się z Weroniką.
Zosia odrobinę zmodyfikowała te plany nie idąc do przedszkola.
Babcia dała radę.
Mimo niespodzianek w rodzaju stolec pod stołem.
To znowu Zosia.

Strasznie jej ciężko nie być jedynaczką i jednoosobowym centrum zainteresowania i dziania się.

Goście z tej okazji.

Przyjechałem do domu.
Zosia już od jakiegoś czasu rozwmiała z Babcią przez telefon.
Od wejścia do domu do końca rozmowy minęło jeszcze ok. 20 minut.

Babcia dowiedziała się, że:
- Zosia ma dla niej kwiaty
- ma dla niej prezenty
- ma inne rzeczy, które czekają na przyjazd Babci do nas
- ma kupić dużo nagród (czytaj: słodyczy), żeby Zosia mogła te dużo nagród zjeść.

W trakcie rozmowy padło dużo zapenień o wzajmnej miłości i zamiarach obdarowania kolejnymi „fantami”.

Tak zrozumiała Babcia Dzw. I ja.
Zosia wcina za swoim stolikiem słodkiego rogala (od Babci Dzw.)
- Jedz szybciej – idziemy do przedszkola! – Ponaglam małą.
- Głupi jesteś. Pojedziemy samochodem.
Hm. Faktycznie…

A z innych „powiedzonek”.
Ponaglana mocno „rzuca” z westchnieniem i „na wydechu”
- No dobrze…

Panie w przedszkolu nie wyraziły zgody na przynoszenie zabawek-przytulanek na drzemkę.
Ale wobec zanoszącej się płaczem Zosi uległy i… pozwoliły jej spać na sali, gdzie dzieci się bawią :)
Albo pozwalają jej spać na rękach. Znaczy na wychowawczyń rękach.
Bo Zosia podpatrzyła u Weroniki: im więcej się drzesz, tym szybciej i więcej uzyskasz.
I drze się.
Jak jasna cholera!

Weronika ma katar.
Weronika jest milusińska.
Weronika się przytula.
Weronika zostawia ślady na odzieży. Zwłaszcza czarnej.
Ślad jak po leszczu ciśniętym w ramię wynosi z domu Babcia Dzw.
Kasia dostaje leszczem w nogę. Przed wyjściem do pracy.
Ja nie noszę się na czarno i błyszcząco.
Poza tym – mam pewne doświadczenie jeśli chodzi o wędkowanie ;)

1:30
Wymianiamy z Weroniką kurtuazujne pozdrowienia.
Machamy do siebie ręką.
Uśmiechamy się ciepło.
Mała nie myśli spać ;)
Klaszcze na „kosi kosi” i cieszy się z takiej samej odpowiedzi.
No sielanka i relaks.
Kasia jakimś dziwnym trafem śpi…


  • RSS