zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 9.2007

Żyjemy

1 komentarz

Ciągle mieszkamy u Dziadków Dzw.
I nawet nikt nikogo nie zabił ;)

W weekend udało nam się wyjechać „na weekend”. Bajka. 20 stopni ciepła!
Nawet byliśmy czwórką na grzybach. Końcówka wysypu – same duże sztuki.

Ciągle czekamy na naprawę okularów Zosi.

A w domu remont. Od dziś mamy nowe okno, od wczoraj nowego hydraulika ;) A od jutro nową ścianę.
Po wymianie „pana od rurek” remont wydaje się być już tylko sielanką.
Chętnie podzielę się numerem telefonu, na który nie należy dzwonić. Choćby będąc nie wiem jak „przyciśniętym”…

W domu remont. Kuchnia, łazienka, przedpokój.

1. Zosia – powrót do przeszłości – znowu pieluchy – wycofaliśmy się z błędnego koła nagradzania za załatwianie się; słodycze w odstawkę.

2. Weronika coś niezbyt na wadze przybywa – ważenia, mierzenia, okulista. Do kontroli za dwa tygodnie.

3. Zosia zdjęła okulary tak, jak zakłada się przez głowę sweter. Okulary są w naprawie.

4. Dziadkowie G., potem Babcia G. z Wujem „Aturem” w odwiedzinach u Dziadków Dzw. Właściwie u „moich” dziewczyn.

5. Zosia śpiewa. Sama. „Murzynak Malutki”. „Trochę się wstydzę się” – mówi, gdy śpiewając chowa się przed publicznością ;)

Bo im do śmiechu. Kasia opisze ;)

Ja mam od trzeciej w nocy objawy grypy żołądkowej.

Jakby ją obdzierać.
Zachowuje się, jakby ząbkowała – wrzeszczy i ślini się.
I wrzeszczy.
Potraktowana żelem przeciwbólowym na dziąsła usnęła.
Wcześnie wrzeszczała przez godzinę.
Strasznie dużo siły wkłada w to wrzeszczenie.
Widać: ma jej dużo ;)

Podobne

Brak komentarzy

Obydwie nasze córki śpią z „rękoma za głową” – jakby leżąc patrzyły w niebo i marzyły ;)

Zosia.
Całość cytuję:
„Ostatni częsty dialog mamy z Zosią.
- Mamusiu ja nie mogę Cię zostawić.
- No pewnie córeczko, bo bardzo bym płakała i było by mi bardzo smutno gdybyś mnie zostawiła.
- Mamusiu ja Cię bardzo kocham (tu następuje przytulenie).
- Ja też Cię bardzo kocham córeczko.
- Powiedz kto jeszcze kocha Zosię.
- Tata, Weronika, babcia Terenia, ……. itd (tu następuje wymienienie wszystkich członków rodziny).
Kiedy już wszystkich wymienimy rozpoczynany od nowa i tak kilkanaście razy dziennie.”

Dodać mam jeszcze, że Zosia od 2 dni biega w kitkach. Wygląda przeuroczo…

Weronika.
Mam napisać, że od jakichś 2 tygodni weronika wyraża żywe zainteresowanie zabawkami. Zakupiliśmy w tym celu taki „pałąk”, który rozpina się nad kołyską lub wózkiem – mała ma masę uciechy, wywija łapkami i uśmiecha się. Jak tylko ona potrafi ;)

Najpierw zakupy.
Zosia pojedzie wszędzie, jeśli tylko obiecać jej, że będą zakupy.
Szkrab ma taki zwyczaj, że gdy wkraczamy do marketu to natychmiast domaga się bułki. Pakujemy więc do koszyka bułki i częstujemy małą.
Bułka świetnie „wiąże siły wroga” – można zająć się zakupami.
Dziś szybko się uwinęliśmy.

Potem Lasek Arkoński.
W lesie fascynują małą:
- grzyby (naprawdę duże ilości – niestety te jadalne już ktoś kozikiem powykaszał ;( )
- żołędzie – nazbierała całe kieszenie
- szyszki – bo wyglądają jak kukurydza…

Spacer jest długi.

Docieramy do Wieży Quistorpa. Mała na widok ruin stwierdza stanowczo, że „nie podoba mi się to” i że zdecydowanie ale to za nic tam nie wejdzie. A wchodzenie do ruin nie było planowane.

Wracamy do autka.
Po trzech minutach jazdy mała już spała.

Po drzemce i obiedzie – kolejna atrakcja zorganizowana przez mamę. Jadę z Zosią do Pleciugi.
To jej pierwszy raz w teatrze. Bajka o Misiu i Tygrysku. I jeszcze o Śwince – jako żywo przypominającej Miss Piggy.
Przygasa światło, światło pada na kurtynę.
- Teraz wszyscy będziemy się modlić do Boga! – ku uciesze otoczenia głośno stwierdza Zosia.

Okulista

2 komentarzy

Byłem rano z małą u okulisty.
Mała zaimponowała mi paroma rzeczami.
Po pierwsze – była spokojna i współpracowała z lekarz.
Po drugie – wspaniale nazywała pokazywane figury: malutki konik, duża kaczuszka, mała kaczuszka – itd.
Po trzecie i najważniejsze – wychodząc zawołała:
- Do widzenia Pani Doktor!

Wiadomo – nie? Dumny byłem.

Wróciła

1 komentarz

Jeszcze jej nie widziałem – nie wróciłem jeszcze do domu.
Kasia relacjonowała, że pierwszą rzeczą, którą zrobiła Zosia po długiej niebytności, było odwiedzenie swojej Młodszej Siostry.
Bardzo się na tę wiadomość ucieszyłem ;)

Ale nie my…

W piątek pod wieczór Dziadek G. zabrał małą do siebie.

Zosia była chętna na wyjazd – a my zaniepokojeni.

I o czym rozmawiali wieczorem rodzice?
O tym, że rano nikt nie przybiegnie ich obudzić.
Dziwnie tak było i pusto…


  • RSS