zosiek blog

Życie po porodzie ;)

Wpisy z okresu: 2.2007

Babcia G. z wizytą u nas.
Poszła z małą bawić się w jej pokoju.
Kasia chciała dołączyć do kompanii.
Niestety – córka niezbyt uprzejmie wypchnęła ją z pokoju – Babcia ma być tylko dla niej.

Powiem jedno: totalne zaskoczenie.

Dzień pełen zabawy z gośćmi.
Dziadkowie, ciotki i kuzynostwo, goście niespokrewnieni.

Ika

1 komentarz

Zosia zapytana o siostrę, która niebawem ma się pojawić w jej życiu, wskazuje na brzuch i mówi „Ika”.
Wcześniej tylko o tym słyszeliśmy – wczoraj mieliśmy okazję zobaczyć – na urodzinach w domu u Joaśka.

Bujaj!

Brak komentarzy

Wczoraj wieczorem opiekę nad Zosią przejęła Babcia Dzw.
Wszystko fajnie.
Poza usypianiem.
Mała już wie, że z Dziadkami Dzw. można wiele. Bardzo wiele.
Po kąpieli, zamiast do łóżeczka, mała kazała się posadzić na huśtawce.
Babcia opowiada, że szkrab usypiał i opadała mu w pół-śnie głowa, ale gdy huśtawka się zatrzymywała, lub Babcia próbowała zabrać pociechę do łóżka, padało polecenie: bujaj! bujaj!
I Babcia bujała…

Dopiero przybycie Kasi przerwało tę sielankę. Zosia „odleciała” w ciągu kilku minut. Była już naprawdę zmęczona ;)

Cóż. Nie zamierzamy Dziadkom przeszkadzać w rozpieszczaniu. Od tego podobno są.
I to ONI będą mieli problem ;)

Joasiek zaprosił Zosię na urodziny urządzane w „bawialni” w centrum handlowym.

Zjawiłem się ze szkrabem na miejscu. Imprezka trwała od zaledwie 20 minut. Wszyscy goście byli rozwrzeszczani, mokrzy już od potu i czerwoni na twarzach jak dzieci apaczy.

Zosia ochoczo przyłączyła się do biegania, skakania, przenoszenia kulek (z kojca z kulkami) na materac do skakania.
Rozkręcała się czas dłuższy – maksymalne obroty uzyskała na sprężynującym materacu, po którym biegała/truchtała wołając „Biegam, biegam” lub „Skacze, skacze”. Czasami schodziła z materaca, brała za rękę Ciotkę Irenę lub „Atura” i „ciągnęła” ich w kierunku materaca – żeby ją ponownie „podsadzić”.

Po zakończeniu zabawy poszedłem ze szkrabem na spacer po centrumie – w celu ochłonięcia (szkraba).
Chwila nieuwagi i… już jechaliśmy po ruchomych schodach ;)

Najmilsze tego popołudnia ze strony córki: na zakończenie zabawy powiedziałem tylko: „Idziemy Zosiu do domu”.
Zosia zwyczajnie pobiegła do przebieralni…

Podchody

1 komentarz

Z polecenia Ciotki Moniki, zachwyconej kreatywnością naszej małej.

Ciotka wybrała się ze szkrabem na spacer (sobota).
Chwila zabawy, zjeżdżalnia, odrobina kręcenia się po placu i… odkrycie!
Patyk.
Zosia znalazła patyk.
Patyk pozwala na rysowanie na ziemi kresek, krzyżyków, strzałek…
Bardzo twórcze zajęcie na następną godzinę. Przerwane dopiero przez Ciotkę oznajmiającą, że pora wracać do domu.

Wybraliśmy się z małą do chirurga w celu zdjęcia szwu. Pojedynczego „węzełka”.

Po posadzeniu na stole zabiegowym i oświetleniu głowy lampą mała rozpoczęła protest. Trzeba było bidulę siłą trzymać, żeby niedowidząca pielęgniarka rozcięła i zdjęła szew. Byłem „lekko” poirytowany faktem, że kobieta nie mogła trafić pęsetą w wystający z ucha koniec nitki (celowała około 2 cm od niej!!!). Wole nie wyobrażać sobie, jak wygląda w jej wykonaniu wkłucie się w żyłę…

Po zabiegu poszliśmy kupić szkrabowi lizaka – w nagrodę.

Z początkiem lata Zosia przestanie być jedynaczką.
Zostanie Starszą Siostrą swej Młodszej Siostry Weroniki (takie imię ma nosić nasza druga pociecha).

Wszelkie pomysły na sposób prowadzenia bloga dla > 1 ilości bohaterek mile widziane ;)

Zima za oknami.
Wreszcie!

Zosia z Babcią G. poszła do Pani Sąsiadki oglądać świnie. Skończyło się na spacerze w pełnym wody korycie na karmę dla kur i kaczek.

Maluch ma zwyczaj stać przy blacie w kuchni na stołeczku, patrząc co porabia mama.
Dzisiaj do patrzenia dołożone zostało bujanie się na stołku, co skończyło się upadkiem i rozcięciem skóry w okolicy lewego ucha (jeszcze nie widziałem – gdy po powrocie do domu mówiłem Zosi „dobranoc” ta leżała na lewym boku).
Krew się polała. Płacz. Mama przejęta. I chyba mama zda najlepiej relację ze zdarzenia, o co ją proszę – gdy tylko zasiądzie w wolnej chwili do komputera ;)


  • RSS