I parska. I ma katar. Przez to śpi nienajlepiej. Tak od soboty wieczór, z nasileniem w poniedziałek, aż dziś.
Noce są ciężkie. Z poniedziałku na wtorek mała spała ma moim ramieniu do trzeciej nad ranem. Potem poddałem się, a niespanie miała Kasia.
Wczorajsza noc też nienajlepsza – mimo nawilżacza powietrza – trudno jej się oddych przez usta. Zasycha w gardle.
Dziś nos już jest w miarę drożny. Humor Zosi dopisuje – gdy wrazam z pracy wita mnie roześmiana i „rumiana” od ciągłej aktywności.